Mój przyjaciel „ekran” – korzystanie z urządzeń elektronicznych w czasie pandemii.

Przyszło nam zmierzyć się z wieloma nieprzewidywalnymi sytuacjami. Dotychczas było wiadomo o tym, że zbyt częste korzystanie z urządzeń elektronicznych (komputer, tablet, telefon, konsole do gier) jest szkodliwe dla dzieci i należy je znacznie ograniczać. Pomimo to, szkodliwe używanie czy nawet uzależnienie były przypadkami pojawiającymi się dość często.  W związku z tym wielu rodziców toczyło walki nad tym, żeby ten dostęp ograniczać.              Żeby zmotywować dziecko do nauki, nawiązywania i utrzymywania relacji rówieśniczych w realu….    I nagle okazuje się , że teraz ten ekran jest urządzeniem niezbędnym. Właściwie wszystko przeniosło się do świata wirtualnego: szkoła, zdobywanie wiedzy i informacji, znajomości, relacje, terapie, nawet zajęcia sportowe…. Jak w takim przypadku mądrze decydować jak dziecko może z tych urządzeń korzystać.

Przede wszystkim istotne jest racjonalne podejście, wiadomo, że urządzenia elektroniczne      są w tej chwili niezbędne. Lekcje są prowadzone zdalnie lub on line co oznacza, że większość zadań jest wykonywana przy pomocy komputera. Nawet niekiedy czytanie lektur odbywa się przez ekran. Powoduje to , że na pewno  kilka godzin dziennie dziecko musi spędzić przed komputerem i tutaj nie mamy możliwości wprowadzenia ograniczeń. Możemy pilnować,      żeby to, co można, dziecko pisało odręcznie, robiło zdjęcia i przesyłało nauczycielowi. Dobrym pomysłem jest też, w miarę możliwości, drukowanie treści, żeby dziecko czytało z kartki,           a nie z ekranu. Szukajmy rozwiązań, które pozwolą na edukację sprawną, ale w miarę tradycjonalną.

O ile z nauką nie jest to problem tak istotny, bo wiadomo, że inaczej się nie da, poza tym dzieci uczyć się z reguły nie lubią i nawet jeśli mogą robić to za pomocą komputera, to ograniczą czas do minimum. O tyle problem pojawia się z organizacją czasu wolnego. Na ile im pozwolić?    Czy pozwolić? I co mogą robić? Niestety kontakt rówieśniczy, który jest niezbędny dla zdrowego rozwoju każdego człowieka, w tej chwili może odbywać się tylko za pomocą urządzeń elektronicznych. I nawet gry sieciowe są szansą na utrzymanie relacji.                          W związku z tym dziecko powinno mieć możliwość korzystania z tego typu atrakcji. Jednak najważniejszą kwestią jest kontrola nad tym. Pierwszą rzeczą, która wymaga kontroli jest czas, który dziecko spędza przy „ekranie”. Czas ten powinien być dostosowany do wieku dziecka         i dobrze jeśli rośnie proporcjonalnie do wieku. Ograniczenia czasu są bardzo ważne i jeśli      są wprowadzone od początku i  konsekwentnie stosowane to dziecko nie ma z tym problemu. Jeśli tak nie jest, nigdy nie jest za późno żeby je wprowadzić. Wymaga to niekiedy ogromnej determinacji ze strony rodzica jak np. odłączanie kabli, chowanie urządzeń a nawet wyłączanie prądu. Dla rodziców pracujących wprowadzono też wiele programów, które pozwalają zdalnie odłączać dostęp prądu do urządzeń. Jeśli zachowania w tej kwestii są konsekwentne ze strony rodziców, to po jakimś czasie dziecko przyzwyczaja się do tego i przestaje się buntować.            I  chociaż wielu rodziców uważa, że ich dzieci nie spędzają przed komputerem wcale dużo czasu proponuję ten czas policzyć. Przez jeden tydzień wprowadzić dziennik korzystania            z „ekranów”. Zsumować ile tego czasu jest dziennie, ale też ile tego jest w tygodniu. I tutaj pojawia się najczęściej refleksja, że w ciągu tygodnia tego czasu robi się naprawdę sporo….   Kolejną rzeczą , która wymaga kontroli jest to , co dziecko w tym komputerze robi.                    Do pewnego wieku (ok. 16 roku życia) dobrym rozwiązaniem jest, jeśli dziecko korzysta z „ekranu”   w miejscu ogólnodostępnym. Czyli żeby miało świadomość, że to co ogląda, pisze, czyta, mówi  czy słucha jest dostępna dla wszystkich. I tu jest podobnie jak z ograniczeniami czasowymi, jeśli taka zasada jest wprowadzona od początku to dziecko nie widzi w tym problemu.  W przypadku kontroli treści dobrze jeśli dziecko wie, że w każdej chwili mamy prawo na sprawdzenie historii w komputerze czy telefonie. I nie będzie to naruszenie prywatności jeśli ogólnie sprawdzamy z czego dziecko korzysta, a nie czytamy wszystkich prywatnych wiadomości. Jeśli chodzi o gry komputerowe to również niezbędne jest dostosowanie ich do wieku dziecka. Tutaj sytuacja jest łatwiejsza, ponieważ każda gra ma symbol PEGI (Ogólnoeuropejski System Klasyfikacji Gier), który oznacza od jakiego wieku można tę grę stosować. Oznaczenia te weryfikują grę pod względem agresji, wulgarnego słownictwa ale też trudności zadań. I oznaczenia te są po to, żeby się nimi kierować.

Zdaję sobie sprawę, że wiele osób uważa te ograniczenia za trudne do wprowadzenia, szczególnie, że dzieci mają opracowany cały system „reakcji” na nie. Jednak pamiętajcie Państwo, że to są Wasze dzieci i to Wy jesteście odpowiedzialni za to, co robią. I na pewno czas, kiedy dziecko jest pod opieką „ekranu” jest czasem wolnym dla Was. Że dziecko jest         w domu, więc według niejednych bezpieczne. Jednak to, czego dziecko uczy się w tym czasie, kiedy jest w domu i bezpieczne, jest też Waszą odpowiedzialnością. Tutaj pojawia się kolejna kwestia. Jeśli zabieramy coś dziecku, to musimy dać mu coś w zamian. Czyli w czasie, w którym nie może korzystać z ekranu, powinniśmy zorganizować inne zajęcia. Na pewno znajdziecie Państwo porady na stronie naszej Poradni jakie są alternatywy. Na pewno jedną z bardzo atrakcyjnych form są gry planszowe. I naprawdę są one atrakcyjne dla każdego wieku,          jeśli są dobrze dobrane. Niezwykle ważny jest też ruch, mogą to być aktywności w domu,        ale też w miarę możliwości na świeżym powietrzu. Angażowanie dziecka we wspólne sprzątanie czy gotowanie też może być dla niego przyjemne i być może pozwoli odkryć nowe pasje….

Także „ekran” jest teraz niezbędnym urządzeniem w życiu nas wszystkich. Jednak trzeba pamiętać , że nadal pozostaje ogromnym zagrożeniem. Jak zostanie wykorzystany zależy        od Was drodzy Rodzice.

Żeby w pełni uświadomić sobie i dzieciom zagrożenia wynikające z sieci zachęcam                   do obejrzenia bajek (atrakcyjnych i dla dużych i dla małych) z cyklu „Owce w sieci”.

 

Opracowała Anna Glejzner- Trepkowska – psycholog